nie minelo kilka miesiacy od monentu jak na swiat przyszedl moj brat a matka juz wyruszyla na szlak wies-miasto w poszukiwaniu pieniedzy na urzymanie rodziny, wszyscy do okola jej to odradzali mowiac ze dziecko jest zbyt male i ze trzebaj je regularnie piersia karmic, ale groźba pogorszenia sie naszej sytuacji finansowej (bo jak sie okazuje moglo byc gorzej) nie pozwolila usiedziec matce na miejscu, i pojechala. Zostawila pod nasza opieka kilkumiesieczn dziecko, dla przypomnienia dodam ze ja mielem piec lat a moje siostra siedem, taki stan rzeczy byl najprawdopodobniej bezposrednia przyczyna jego smierci, przezyl niecaly rok pochowalismy go na jesieni. Mnie i siostrze bylo bardzo zal brata i czasto chodzilismy na jego mogile, Nie bylo to niestety ostatnie nieszczescie tego roku... mianowicie nie dalej jak miesiac puzniej zawalil sie dach na domu, ojciec postanowil ze puki jest na zewnatrz cieplo zamieszkamy w szopie a jak zrobi sie chlodniej to moze jakis dobry czlowiek uzyczy nam swojej lazni lub jakiejs cieplej szopy