Rozpoczela sie wiosna i razem z jej nadejsciem nasza sytuacja poprawila sie, a konkretnie poprawily ja wyjatkowo obfie polowy ryb w okolicznych rzekach. W prawdzie wszystkie okoliczne rzeki sa male i plytkie, ale jest miejsce gdzie zbiega sie ich kilka i tam jest ciut glebiej i szerzej i tam wlasnie ryby biorą najlepiej. Po polowach, z koszami pelnymi zdobyczy wracalismy do domu. Jak udalo sie zlowic jakas okazala sztuke to od razu szedlem podzielic sie z sasiadami rewanzujac sie w ten sposob za pomoc jakiej nam udzielili w zimie kiedy bylo naprawde ciezko. Nam jako malym urwisom najwieksza frajde sprawialo chodzeni na ryby do Protowa, bylo tak poniewaz droga tam prowadzila przez gesty zagajnik i niesamowite brzozowe zarosla , gdzie w lecie roslo cale mnostwo "owocow lasu" czyli poziomek jagód i truskawek a na jesieni grzybów. Cale chlopstwo z okolicznych wiosek zbieralo sie tu zeby napelnic wyglodzone zoladki tymi lakociami i posiedziec nad wedziskiem.