Kiedy mialem osiem lat ojciec adecydowal ze jestem juz wystarczajaco duzy aby rozpoczaac prace i pomoc rodzinie w utrzymaniu, na pierwszy ogien poszly zniwa. Praca przy zniwach bardzo mi sie podobala jako ze byl to pierwszy rok kiedy jechalem na sianokosy nie jako zabawka czy dziecko ktorego trzebabylo pilnowac tylko jako pelnowartosciowy pracownik czyli konkretna pomoc. Robota ta napawala mnie duma poniewaz czulem sie potrzebny rodzinie, a poza tym na innych wozach widzialem moich rowiesnikow ktorzy rowniez jechali do pracy w podobnym charakterze. Pracowalem tak wydajnie jak tylko moglem i duma napawaly mnie pochwaly z ust starszych doswiadczonych pomocników. Szybko okazalo sie jednak ze przeszarzowalem poniewaz na rekach pojawily sie zdymnki. Zawstydzilem sie i zamiast poprosic o pomoc cierpialem w milczeniu, az zdymnki popekaly i rady juz nie bylo musialem sie poddac gdyz nie bylem w stanie utrzymac narzedzia pracy w dloniach. Ojciec pocieszyl ze to nic takiego i ze szybko minie. przez kilka dni mialem prace przy ukladaniu snopków.