Nauczycielem w naszej szkole byl bardzo lubiany i szanowany a przedewszystkim doswiadczony pedagog. Nikogo nigdy bez powpdu nie karal ani nie krzyczal a nawet nie podnosil glosu. Uczniowe z wdziecznosci okazywali mu szacunek i starali sie byc w miare posluszni. Jego tata byl popem i uczyl nas religii. Po zakonczeniu roku szkolnego okazalo sie ze wszystkim udalo sie dostac do nastepnej klasy, a konkretnie prawie wsystkim, prawie bo zostal muj najlepszy kolega ktory mimo wielu godzin mojego siedzenia z nim nie zdal religii, Na nieszczescie dostac sie do nastepnej klasy nie udalo sie takze mojej siostrze na co mama powiedziala ze najwyrazniej nie jest stworzona do nauki i powinna czym predzej zabrac sie za prace, co doprowadzilo siostre do rzewnego placzu i tlumaczen ze opuscila duzo zajec kiedy zajmowala sie mojm juz niezyjacym bratem. W tej rozmowie zabralem strone siostry i udalo nam sie wyprosic u Matki jeszcze jedna szanse.