U schyłku życia dość trudni przypomnieć sobie to wszystko co się w nim wydarzyło. Lata sprawy i wydarzenia tak gruntownie przewierzyły moją pamięć, że niewiele w niej pozostało z dzieciństwa i młodosci. Utwalilo sie tylko to czego nie dalo sie zapomnniec. Urodzilem sie we wsi strielkowa w kalkaskiej guberni. nasz dom stal na samym srodku wsi byl stary i jednym bokiem zapadal sie w ziemi. sciany byly zagrzybiale a nadachu rosla trawai mech, w calym domu bylo tylko jedno pomieszczenie z dwoma oknami. Rodzice nie wiedzieli nawet kto i kiedy dom ten sbudowal, z opowiesci starszyzny dowiedzielismy sie ze kiedys mieszkala tu wdowa ktora nie miala dzieci ktora dla urozmaicenia zycia adoptowala kilkuletniego chlopca, byl nim moj ojciec. nikt nie potrafil powiedziec kim byli jego rodzice ani skad pochodzil. a sam tata nie staral sie nawet o zdobycie takich informacji, wiedzial tylko ze jakas kobieta zostawila go przed sierocincem kiedy mial trzy miesiace z karteczka "dajcie mu Konstanty na imie"